na co dzieńzdrowie

Co dzisiaj zjadłam: piątek + podsumowanie

Powiem wam, że robienie zdjęć wszystkiemu co jem, zapisywanie godzin, wartości, składników i dodawanie wieczornego postu każdego dnia nie jest takie proste, jak się ma taką pełną energii April w domu cały czas. Ale wiecie, to był mój pomysł i cieszę się, że to zrobiłam! Mam nadzieję, że niektórym z was pomogło to trochę bardziej zrozumieć jak to wszystko u nas wygląda i zauważyć, że wcale się nie głodzę, co zresztą próbowałam pokazać już od jakiegoś czasu. Doceniam też czas, jaki poświęciliście na podzielenie się swoimi opiniami! Kilka komentarzy dało mi nowe pomysły na posty, więc tym fajniej.

Przez cały tydzień nie pisałam o Nathanie, ale on je bardzo podobnie. Do pracy bierze sobie pełną siatę owoców, a po powrocie je albo to co ja sobie robię jak np. sałatkę albo smoothie, lub sam sobie coś wybiera.

Wartości odżywcze, które wam podawałam, brałam z aplikacji o nazwie cronometer, która jest całkiem dobrą apką, jeśli chcecie śledzić co w jakich ilościach jecie. Ja ogólnie nie liczę ani kalorii, ani niczego innego, bo dla mnie to tylko strata czasu. Aplikację tę ściągnęłam tylko na potrzeby tego tygodnia i jedynie w tym tygodniu jej używałam. Swoją drogą, wartości, które wam podawałam były orientacyjne. Nie były w 100% adekwatne do rzeczywistości, ale niczego nie zawyżałam, bo naprawdę nie czuję potrzeby, by kłamać. Czasem po prostu zdarzało mi się popełniać błędy, gdy np. niechcący pominęłam jakiś produkt w opisie dania, a w wartościach już był. Wszyscy jesteśmy ludźmi w końcu ;).

Dzisiaj byłam dość sporo na zewnątrz i cały czas coś robiłam. Miałam sporo energii i jakoś nie czułam głodu, więc tym razem nie jadłam zbyt dużo. I – uwaga – nie jadłam dzisiaj czereśni! Poza tym, jako że byłam dość zajęta, nie wpisywałam nic do mojej aplikacji, więc tym razem pokażę wam po prostu zdjęcia bez wartości odżywczych. Zresztą, już i tak mniej więcej wiecie jak to wygląda.

Wrócę do was jeszcze z taką serią postów w wersji letniej :).

.

.

6:40

Znowu to smoothie z mango, o którym już wam parę razy mówiłam. Jest naprawdę dobre, bardzo polecam!

.

.

9:00

Zjadłam sobie smoothie bowl z jagodami acai, truskawkami, bananem, wodą kokosową i posypałam wiórkami kokosowymi. Zrobiłam zdjęcie, ale nie wysłałam sobie na maila, a mój telefon jest na górze, gdzie Nathan aktualnie usypia April, więc nie będę teraz im przeszkadzać. Później zjadłam coś bardzo podobnego, więc zobaczycie inne foto poniżej. Bardzo polecam tego typu dania!

.

.

12:00

Trzecie smoothie! Świeże jagody, świeże truskawki, brzoskwinia, woda kokosowa, młody jarmuż.

.

.

19:40

Słuchajcie, zjadłam sobie pięć nektarynek i były przepyszne! No po prostu coś niesamowitego, naprawdę. Dawno nie miałam tak pysznych nektarynek :))))).

.

.

20:20

No i to jest ta druga smoothie bowl, o której wam wspominałam. Praktycznie to samo tylko tutaj jagody acai zmiksowałam z bananem, wodą kokosową i połową awokado. W poprzednim zblendowałam też truskawki, a w tym smoothie nie. Dodałam też troszkę surowych takich jakby ziarenek kakao, nie mam zielonego pojęcia jak przetłumaczyć cocoa nibs.

.

.

Komentarz tygodnia

Ja sama jestem na nieco podobnej diecie i odkad sie przestawilam, tez widze tylko plusy a zadnych negatywow. Moja wersja troszke inna glownie ze wzgledu na fakt, ze biegam na dlugie dystanse. Jeden bieg moze kosztowac mnie ponad 1000 kalorii, wiec musze tak dobrac produkty, zeby szybko to uzupelnic. Sila rzeczy, inne sa tez ilosci. Ale wcale nie musze napchac sie kotletem mielonym czy frytkami! Wiecej, od momentu przestawienia sie polepszyly mi sie wyniki i potrzebuje mniej czasu na regeneracje. Mam lepsze wlosy, paznokcie, zeby, mam wiecej energii… Wiec jakby mnie ktos pytal o negatywy, to tez bym nie umiala wymienic! Ciekawe, ze jak jadlam kiedys rzeczy, ktore teraz omijam kolem, czyli jak jadlam „normalnie”, to lista negatywow bylaby na dwie strony…

Widzicie, nie jestem sama :D.

.

.

Do następnego!
Aga

______________________

Czwartek >>